7/29/2015

NOSTALGICZNIE





Absolutnie zachwycające wyjście na ogród. Kompozycja perfekcyjna, intymna i melancholijna. Słucham Florence and the Machine i nasuwa mi się jesień. Choć na nią za wcześnie, ciężko przy takiej pogodzie jak dziś, myśleć upalnie. Zmęczenie nieprzespanej nocy daje o sobie znać. Wewnętrzne rozdygotanie nie pozwala konstruktywnie myśleć. Dziś tylko czuje. Czuje nostalgię. Zanurzam się więc w swoich emocjach. Wy tymczasem pooglądajcie.

Własnie przeczytałam, że nostalgia ma swoje pozytywne, a nawet terapeutyczne aspekty. Może wpływać korzystnie na zdrowie psychiczne, na podwyższenie samooceny oraz poczucie bezpieczeństwa i bycia kochanym. "Nostalgia to przypadłość z długą przeszłością, ale i z intrygującą przyszłością". Dlategoż proponuję ponostalgizować razem. 

Pictures by Jessie Prince

7/27/2015

LATO




Uwielbiam to zdjęcie. Na wiosnę wpadłam na pomysł, by nie kosić trawy w ogrodzie. Urosła do mojego pasa. Wykorzystałam to zjawisko, raczej niecodzienne w dużym mieście i w moim ogrodzie. W gronie przyjaciół zorganizowaliśmy sesję. Oto jej - mój ulubiony - efekt. LATO. 


zdjęcie: Karolina Adamczyk
stylizacja: Krystyna 
modelka: Blanka

7/21/2015

Atelier po przejściach - projekt Laboratorium LELAD






























We wnętrzu przemawiają do mnie proste miks np. miks przeszłości z teraźniejszością. To co tym razem znalazłam w przestrzeni informatycznej - głębokiej jak grób, w której można by kopać do śmierci - w całej rozciągłości drewnianych regałów, szafek i półek zaspokaja moją prostą, mixową estetykę "wewnętrzną". Willa-atelier zaprojektowana przez Le Corbusiera dla francuskiego artysty rzeźbiarza pochodzenia białoruskiego Oskara Miestchaninoffa, została w 2009 r. odrestaurowana przez Lelad francuskie laboratorium architektury i dizajnu. Zachowując charakter oryginału projektanci przekształcili przestronne atelier w komfortowe, funkcjonalne i nowoczesne wnętrze. Konstruktywnie. 

Dla tych co w robicie - pogody ducha. Dla tych co na urlopie -  słońca. :)












zdjęcia: Lelad

7/15/2015

Rozgrzane do czerwoności dni tygodnia i kompatybilna LAVA LAKE COLLECTION Gosi Herby







































Tym razem czerwony. Bo środek tygodnia. W poniedziałek była rozgrzewka i wystartowałam, leciałam, coraz szybciej, coraz bardziej rozwiana, spocona, rozpalona. Emocjami, prędkością, stresem. Rozpaliłam się do czerwoności od tej bieganiny, ogarniania domu, pracy, przedszkola, siebie, innych. Czasu na zrobienie paznokci zabrakło. Ale z jednym tym razem zdążyłam, zdążyłam odroczyć dziecko by nie szło do pierwszej nie przygotowanej na 6- latków klasy. Trochę instytucji (tylko cztery!!) i figur odwiedziłam, ale załatwiłam. Emocjonalnie dziecko się nie nadaje więc po co je stresować. Odroczyłam.  Trochę się ponudzi bo intelektualnie zdolna, ale profit taki, że mam teraz czas by zrobić to na co później może być już za późno. Popracuję nad jej poczuciem własnej wartości i bezpieczeństwa - jak się okazuje rzeczy najważniejszych, by dziecko w dorosłym życiu czuło się szczęśliwe. Czyli dam jej miłość i swój czas. Z resztą pal licho. 
No wiec lava. Podaję ją na talerzu. Jak przystało elegancko i estetycznie. Lava Lake Collection Gosi Herby. Ręczna i dobra robota designerki i ilustratorki. Wrocławianki. Podpisy autorki na spodzie - urocze. 





7/10/2015

Jeszcze zieleńszy kolor zieleni. Zewnętrznie, wewnętrznie, piątkowo i relaksacyjnie





Radujmy się bo dziś piątek. Letni piątek. Więc już relaksacyjnie i kojąco,  zwłaszcza na nerwy. No chyba, że ktoś ma dzieci (a wiemy kto je ma i kto ich nie ma. Wiemy, że jak robisz tzw.karierę to ich nie masz, bo nie zdążyłaś ;(. Ja zdążyłam z jednym dzieckiem ale na drugie już mi czasu, co jednak ważniejsze - partnera - zabrakło. Pociesza mnie jedynie to, że partner też nie zdążył i że takich męskich "niezdążających" jest wiele, ale że mówi się tylko o kobietach to hmmm... niesprawiedliwe). Wiem, wiem odleciałam! Ale wracam, do sedna. No więc, jak się ma dzieci to żaden dzień letniego, wakacyjnego tygodnia, relaksujący nie jest. Piątek tym bardziej. Za to obfity w naprzemiennie rozwrzeszczanych lub marudzących tudzież znudzonych amatorów dziwnych, najczęściej szkodliwych (tj. bogatych w urazy, rany i kontuzje) zabaw. Zazwyczaj. No więc znerwicowanym mamom - zwłaszcza tym "zdążającym" z większą ilością dzieci (muszą być naprawdę zmęczone i rozdrażnione, bo wyrabiają normę za inne), polecam ucieczkę. W zieleń. Tę realną - naturę, lub syntetyczną - kolor farby. Podobno jedna i druga relaksuje i odstresowuje. Przykład obu na zdjęciach. Godne zażycia i polecenia.  


Kolejne wnętrze w którym zieleń gra jedną z najważniejszych ról. Projekt wnętrza: MimdesignZdjęcia: Shannon McGrath.







7/06/2015

Ekologiczne i modernistyczne podejście do architektury zwłaszcza krajobrazu.






Zauważam w Polsce pewien znaczący trend. Mianowicie, coraz częściej, integralną częścią projektu domu staje się projekt ogrodu. Jest on nie tylko elementem odnoszącym się do budynku ale również przestrzeni wewnętrznej. Czasami w nią wrasta czasami z niej wyrasta, a czasami jak obraz Matejki rozpostarty od sufitu do podłogi, od kąta do kąta, gra główną i jedyną rolę. Jak grzyby po deszczu na polskim rynku pojawiają się firmy specjalizujące się w projektowaniu i kompleksowym zagospodarowaniu terenów zieleni. W dbałości o środowisko roślinne i klienta stosują ekologiczne rozwiązania, wykorzystują uwarunkowania naturalne projektowanej przestrzeni i w sposób efektywny oraz harmonijny aranżują powierzchnię mieszkalną. Puenta taka, że chwała im za to. :). Choć oczywiście nie każdy projekt projektowi równy i dobry ale i tak bilans wychodzi na plus. 

Tu, co prawda zdjęcia krajobrazu zza oceanu i na ocean, a nie naszego lokalnego ale, ponieważ, pogoda u nas iście pustynna, to takowoż kaktusy pasują.  Summitridge Residence designed by Studio Marmol Radziner from U.S.A :). 





































za zdjęcia dziękuję
: Marmol Radziner





7/03/2015

To jeszcze mebel czy już rzeźba ? - wystawa stolarskich eksponatów w Muzeum Thorvaldsenów.




 


 

 

 

 





Zobaczyłam te zdjęcia z wystawy na stronie znanej fotografki Petry Bindel. Zachwyciłam się i postanowiłam normalnie, po chrześcijańsku, zgodnie z biblijnym nakazem, się nimi podzielić. Wystawa jest efektem działalności duńskiego stowarzyszenia "Jesienna wystawa stolarzy" laboratorium innowacji, nowego myślenia o meblu i jego eksperymentalnego konceptu. Założone przez architektów i producentów ma na celu promowanie nowego rodzaju mebli ich wysokiej jakości rzemieślniczej i artystycznej. Promocja stolarstwa odbywa się podczas corocznej jesiennej wystawy i przybiera różne formy wystawiennicze. Przedstawione zdjęcia pochodzą z katalogu z wystawy zatytułowanej (i tu moje swobodne tłumaczenie) "mebel jak rzeźba". Prawda, że warto się podzielić ? Taki nasz obowiązek.  

Zdjęcia: Petra Bindel