6/03/2015

Tylko to, co konieczne - Dom S for a family. Muzyka dla mych uszu.











Powraca jak bumerang - japońskie wnętrze. Gdy raz skosztujesz - wpadasz. Jak śliwka w kompot. Uzależniasz się. Jak od cukru. Jesz, jesz i nie przestajesz. Oczywiście z przymrużeniem oka ;). 
Hiroyuki Shinozaki architekt oraz jego przestrzeń, geometrycznie przedzielona ściankami z drewnianej płyty i tylko to co niezbędne do życia. A to co niezbędne, można by tu wyliczyć na palcach jednej ręki. Na pierwszy plan (prócz wszechobecnego drewna) wysuwa się muzyka. Zauważalna, bo jakoś nie brzmi. Czarne pianino, element europejskiej kultury wyraźnie odstaje i intryguje. Zamierzony efekt? Tak czy siak do mnie dociera - lubię dysonanse. 
Skądinąd, ciekawe jak by brzmiał Chopin w takiej przestrzeni? O i tu pomysł na wnętrze - szkoły muzycznej. Ktoś chwyta? Ja rzucam. :)
Drewniano-florystyczna powierzchnia 'Dom S for a family', Saitama, Japonia -  do pooglądania :).

















za zdjęcia dziękuję: Fumihiko Ikemoto













2 komentarze:

  1. Cudowne wnętrza. Może kiedyś się nauczę, że tak można :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W dobie konsumpcjonizmu pewnie nie będzie łatwo. Za bardzo nas mamią te cacka, cacunia cacuszka :)!!!

    OdpowiedzUsuń