6/26/2015

Jak Maryna twarzowo, w stylu ART DECO oraz 'Ch...owej Pani domu', gotowała pierogii! :)









Wczoraj zabrałam córkę do bibliotek. W celu poszerzenia jej wiedzy. Książkowej wiedzy. Szukając dla niej, znalazłam niespodziewanie dla siebie, interesującą lekturę. Uroczą, w stylu art deco i dowcipną ze ździebełkiem mądrości ludowej w tle. Treścią książki "Maryna gotuj pierogi" okazały się być, niespodziewanie, Maryna, pierogi (to jest informacja, że jest na nie popyt, a podaży brak), życie i reszta. Maryna, smukła, eteryczna, zajęta sobą, świetnie ubrana i rozpieszczona przez życie arystokratka, wodzi za nos partnera życiowego, gotowego dla ... niestety nie Maryny lecz pierogów, czyli siebie, zrobić wiele...! Nawet pierogi !!! Wszystko to i więcej w przepięknej, kolorystycznie oszczędnej scenerii lat dwudziestych. Proponuję pooglądać samemu. Autorką ilustracji jest Katarzyna Bogucka. Utalentowana artystka, posiadająca na swoim koncie wiele sukcesów twórczych (m.in. książka M.O.D.A.). Ilustruje książki dla dzieci, dla rodziców i dla swojej przyjemności. I współpracuje, dużo, treściwie oraz znośnie w tercecie projektowym NIOSKA (dwóch ludzi i pies). 

Morał z całego zdarzenia wyniosłam taki, że opłaca się poświęcić dziecku czas, bo niespodziewanie, w efekcie, poświęcam go też sobie i swojemu rozwojowi. Komunał? Jasne. "No i co? I nic. No i co? I pstro!" *       :)








* "Dyrdymałki" Małgorzata Strzałkowska

2 komentarze:

  1. Nie wiem jak tu się kończy ta pasjonująca historia, ale zgodny z prawdą historyczną jest taki:
    "Maryna gotuj pierogi
    Kiedy ja nie umiem
    A Maciej za kija Marynę pobija
    Maryna gotuj pierogi...."

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam sprawdzenie u źródła jaki koniec :)

    OdpowiedzUsuń