12/19/2014

Nie mogę się oprzeć.....


muszę się podzielić znaleziskiem.


W przedświątecznym miksie zakupów, porządków i dekoracji natrafiłam na malutkie domki. Z oliwkowego drzewa, z brokatowymi, święcącymi dachami. Z duszą, ręcznie zrąbione przez artystę z Toskanii Andreę Brugi i jego duńską żonę Saminę Langholz. 
Małżonkowie, mieszkający w przepięknej okolicy, inspirowani otaczającą naturą, w warsztacie po ojcu Andrei, tworzą unikatowe, obiekty dekoracyjne z drewna - każdy jeden zrobiony na zamówienie, każdy jeden posiadający swoją historię.
Prosto, a luksusowo - zwłaszcza jeżeli chodzi o cenę :(
Tak czy siak, dużą wartością dla mnie są takie małe rodzinne firmy. 
Rzemiosła przekazywane z ojca na syna, z syna na córkę :). Mam wrażenie - sielankowo i w harmonii. A i na chleb jest.

Jak mówią Ci co się znają: Slow-live Long-live



zdjęcia: vintagepiken

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz