12/05/2014

Bałagan

Przed porządkami












Nabałaganiłam
W życiu i torebce. Generalny chaos. Pewnie znacie to z doświadczenia, bo tak sobie myślę, że nie tylko ja bałaganię na świecie. Z tym, że mi ten bałagan zaczął niezmiernie przeszkadzać. Miałam duże problem z odnalezieniem siebie, kluczy w torebce, szalika w samochodzie, męża w domu. Postanowiłam ogarnąć ten nieład i uporządkować wszystkie sfer życia w których nastąpił i utrudniał mi funkcjonowanie. Rozpoczęłam rachunek sumienia.
Harmonia? – brak.
Moje życie składało się z niepotrzebnych elementów codzienności, które burzyły wręcz niszczyły wiele moich spraw. Chwile smutku przeważały nad chwilami szczęścia, poczucia celu, niezależności i przynależności. Postanowiłam się przyjrzeć tym elementom. Wyeliminować niepotrzebne i zająć tymi, które uznałam za najważniejsze. Powoli krok po kroku naprawiałam swoje poturbowane życie.
Zaczęłam od jedzenia.
Przeszłam na dietę, bo jak mówią mądrzy - jesteś tym co jesz. Zaczęłam odżywiać się świadomie, zdrowo, ekologicznie. Przestałam jeść mięso, większość nabiału i produkty przetworzone. Ograniczyłam cukier i pszenicę a dodałam super wartościowe zboże, o którego istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia tj. kaszę jaglaną, amarantus, quinoe. Przestałam nadużywać alkoholu, kawy i czarnej herbaty. Przeszłam na wodę, zioła, różnokolorowe herbaty z przyprawami lub bez - w zależności od potrzeby i nastroju. Znalazłam czas na gotowanie i odkryłam w tym wielką przyjemność.
Odświeżyłam kontakt z przyrodą,
rozpoczęłam uprawę ogródka. Posadziłam krzewy owocowe, zioła i przyprawy.
W następnej kolejności zajęłam się ruchem.
Ponieważ nie przepadałam za sportem jaki oferują nowoczesne kluby fitness, zaczęłam codziennie wyprowadzać się na spacer. Deszcz, śnieg, zimno, zawierucha - wychodziłam. Dość często ograniczałam użycie zdobyczy techniki takich jak samochód czy inne miejskie środki transportu. Tam gdzie mogłam dojść - szłam.
Wreszcie przyszedł czas na uporządkowanie swoich emocji
Zaczęłam pracować na charakterem. Lęk, gniew, zazdrość, brak poczucia własnej wartości przy jednoczesnym braku pokory. Byłam nieszczęśliwa. Pomocy szukałam w książkach. Czytałam o pozytywnym myśleniu, jak nie nosić w sobie urazy, jak wybaczać, jak być wdzięcznym za to co nam przynosi los, jak być elastycznym i nie oczekiwać od innych tego czego nie mogą dać. Jak skupić swoją uwagę na ludziach, którzy są dla mnie ważni i nie zawracać sobie głowy tymi, którzy nie chcą mi jej poświęcić. Czytałam jak codziennie ćwiczyć pozytywne myślenie by osiągnąć wewnętrzną równowagę, siłę i spokój. Czytałam jak się nie bać i mieć odwagę zmienić coś w życiu.
Zmieniłam
Pracę na taką, która daje godne pieniądze, satysfakcję z dobrze zrobionej roboty i najważniejsze, czas na życie rodzinne. Bo nic tak nie wzmacnia i czyni szczęśliwym jak bliskie relacje z rodziną i przyjaciółmi.
Trochę to trwało. Prawie trzy lata. Nie było łatwo i nadal nie jest. Czasami grzeszę: piję wino, pozwalam sobie na czekoladę i inne takie tam. Ale nadal ćwiczę, ćwiczę pozytywne myślenie. Codziennie.
I uśmiecham się. :) a przynajmniej staram :).

Teraz kolej na porządki w torebce. 
Zgodnie z zasadą – natura, porządek, jakość a nie bylejakość :).

Po porządkach

www.elledecoration.co.uk

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) jestem na początku drogi do poznania siebie. Na obecny stan mojej wiedzy jestem tak mniej więcej w jednej czwartej drogi (na szczęście lubię być w niej jak Bitnicy). Wiem, że jeżeli będę z uporem maniaka dążyć do pełnej samoświadomości to może ją osiągnę w wieku tak zwanym sędziwym. Pocieszające, nie :)? Ale nie zrażam się i szukam. Wiedzy przede wszystkim. :) A doping innych na pewno zagrzeje do nauki. Więc tym bardziej dzięki :)

      Usuń