12/29/2014

PORZĄDNA RZECZ NA SYLWESTRA


Biżuteria


Nie tak dawno temu, poskarżyłam się Mamię: 
- przytyłam, nie mieszczę się już w żadne spodnie. Muszę schudnąć. 
Mama na to:
- ty głupia, przecież to doskonała okazja by kupić sobie nowe spodnie :).
Skoro tak, to kupiłam (i spodnie i chałwę).
Skoro Mama daje pozwolenie, to jestem usprawiedliwiona.
Sylwester jest, zdaje się, kolejną taką okazją i pozwolonym usprawiedliwieniem. Nie, nie namawiam, o nieee, do kupna całej kreacji sylwestrowej. Bo jeden i tylko jeden, mały luksusowy lub mniej luksusowy dodatek, wystarczy by odmienić nabytą - nawet 5 lat wcześniej - małą lub dużą czarną(osobiście, jestem zwolenniczką dużej czarnej - nie tylko sukienki ale też kawy). Ale to już inna inszość. 
Tymczasem, nastrój i inspiracje od Celiny :)




12/23/2014

Czasnauszka


Ostatnie chwile przed Wielkim B. Tłum, pośpiech, nerwy. W dużym mieście czas płynie szybciej. Zawsze go brakuje. Nie można dotrzeć na czas, żadnym środkiem transportu. Choćby takie KM-ki i SKM-ki. Jak pada śnieg - mają opóźnienie, przychodzi mróź - mają opóźnienie, jest upał - mają opóźnienie, wieje wiatr - mają opóźnienie, idealna pogoda - o zgrozo mają opóźnienie :)  
A ja potrzebuje wałka, by rozwałkować ciasto na uszka. 
Był wałek - nie ma wałkaCzasu też nie ma, by go kupić. Wstąpiłam więc do najbliższego spożywczaka, kupiłam piwo, otworzyłam, .... NIE nie wypiłam. Wylałammm.... wykąpałam butelkę, oczyściłam z nalepek i zrobiłam DIY-wałek. Skuteczny i ekologiczny.
A dla tych co mają czas i pieniądze polecam zakup wałka i nie tylko - TUCzyli to co lubię najbardziej: rękodzieło i drewno oraz kolejna rodzinna firma - tym razem z za oceanu.




BEZKONKURENCYJNE

12/19/2014

Nie mogę się oprzeć.....


muszę się podzielić znaleziskiem.


W przedświątecznym miksie zakupów, porządków i dekoracji natrafiłam na malutkie domki. Z oliwkowego drzewa, z brokatowymi, święcącymi dachami. Z duszą, ręcznie zrąbione przez artystę z Toskanii Andreę Brugi i jego duńską żonę Saminę Langholz. 
Małżonkowie, mieszkający w przepięknej okolicy, inspirowani otaczającą naturą, w warsztacie po ojcu Andrei, tworzą unikatowe, obiekty dekoracyjne z drewna - każdy jeden zrobiony na zamówienie, każdy jeden posiadający swoją historię.
Prosto, a luksusowo - zwłaszcza jeżeli chodzi o cenę :(
Tak czy siak, dużą wartością dla mnie są takie małe rodzinne firmy. 
Rzemiosła przekazywane z ojca na syna, z syna na córkę :). Mam wrażenie - sielankowo i w harmonii. A i na chleb jest.

Jak mówią Ci co się znają: Slow-live Long-live



zdjęcia: vintagepiken

12/15/2014

Wegetariańskie porządki na święta !



Ścierka, szczotka, zmiotka - moje przyjaciółki na najbliższy tydzień. Czyli zgodnie z zasadą - porządkuję. Porządkuję, bo zaprosiłam gości na święta. Do bałaganu nie mam odwagi wprowadzać, no więc porządkuję. Przy porządkach głowa wolna to myślę: 
barszcz, fasola, uszka, bigos, kompot, kapusta,
Lidl, Biedronka, Żabka.
A jaka sałatka? Warzywna sałatka. Seler po grecku, pasztet z soczewicy, carpaccio z buraka. Dla mięsożernych - totalna padaka.
Święta bez Cielaka? A no bez. Ja przygotowuje, ja decyduje. Wegetariański totalitaryzm :). A propo wegetarianizmu, nie jest łatwo w naszym kraju wegetarianom. Jak się ujawnisz ze swoimi preferencjami zostajesz obrzucona stekiem ;) pytań - dlaczego ?
Traktują cię jak odmieńca, który niekulturalnie obnosi się ze swoją ułomnością. I za każdym razem, zagryzając nóżkę kurczaczka (małego żółtego dzieciaczka), rzucają kąśliwe uwagi o badylach, które ty w tym czasie przeżuwasz. Ładnie to tak Panowie i Panie? Ładnie?

No tak, a wszystkiemu winne porządki :)

Ścierwożernym i badylożernym 
Smacznego na święta :)


Krew i mleko dzięki za piękne zdjęcia!!!



12/12/2014

Wigilijne Eco Dekoracje

Święta Bożego Narodzenia tuż tuż! Brrrr, a śniegu ni huhu!
Niewiele zostało mi czasu na dekoracje świąteczne. Wygląda na to, że na ludzkie buszowanie po sklepach nie mam co liczyć. Od tygodnia siedzę w domu, wygrzewam schorowany organizm. Toczę wojnę z wirusem przy pomocy kaszy jaglanej i lukrecji. Ale widzę światełko w tunelu - hmmm, może jednak w złą stronę idę z chorobą, może nie powinnam iść do światła :). To pewnie przez tą kawę, którą konsekwentnie zażywam zamiast rumianku. 
Wracając do dekoracji, to pozostaje mi nieludzkie buszowanie po internecie. 
Jestem na etapie szukania inspiracji, by eco, bez większych nakładów finansowych i bez uszczerbku dla estetyki zorganizować pięciolatkowi ozdoby świąteczne i przywołać ducha świąt Bożonarodzeniowych. Jak to mówią - szukajcie a znajdziecie. 
Znalazłam.
Piękne stylizacje Lotty Agaton Stylistki wnętrz dla Residence Magazine sfotografowane przez Mikkela Mortensena.


  
  

I bierzemy się do pracy!!! 



wszystkie zdjęcie z LottaAgaaton

12/08/2014

Samotna podróż




Podobno samotna podróż jest jak post (ale nie ten na blogu :)) - oczyszcza ducha, uwalnia od nałogów i przyzwyczajeń. Oddala od dotychczasowego życia, zmienia perspektywę i pozwala dostrzec rzeczy, których nie widzimy na co dzień z bliska. Podobno. Nie wiem, nigdy nie wyruszyłam w samotną, daleką podróż - nigdy nie miałam odwagi.
Klimat samotnej podróży wywołują we mnie zdjęcia Mikaela Janssona z Darią Werbowy zrobione w Szwecji na Sztokholmskim Archipelagu dla Interview Magazyn. Nostalgia, nieskazitelna natura, bezkresna przestrzeń, poruszające spojrzenie pięknej dziewczyny. A wszystko to bez retuszu, więc tym bardziej godne podziwu.
Kto wie, może jednak spróbuję wyruszyć samotnie, bez retuszu ?








Na wigilijnym stole


Zbliżają się święta.Najwyższy czas by pomyśleć o wigilijnym stole.I tu nietypowo, bo nie o świątecznym menu będzie słowo lecz o dekoracji. Otóż, ostatnio zachwycił mnie projekt polskiego artysty Andrzeja Budka - tekturowa choinka 1| 2 | TREE do samodzielnego złożenia.



Jeden kawałek tektury, dwa proste kroki by ją złożyć i efekt - TREE! To także TREE x P - pięknie, prosto, pomysłowo :). Idealny eco dekor na wigilijny stół i nie tylko. W ostemplowanej kopercie znajduje się choinka, którą można ozdobić lub wysłać jako pocztówkę - zamiast kartki świątecznej.
Można też projekt artysty potraktować jak inspirację i zrobić podobną choinkę od początku do końca samemu. Pójść do sklepu, zapytać czy nie mają zbędnych pudełek. Przynieść do domu i powycinać tyle choinek ile dusza zapragnie lub na ile ograniczenia gabarytowe pudełka pozwolą. Lub jakkolwiek inaczej. 
Pewien pięciolatek gdy zobaczył tekturowa choinkę na ekranie mojego monitora zakrzyczał: - ale piękna - i wybiegł do drugiego pokoju. Po chwili wrócił, machając tekturą. Powiedział: - huraa mam taką sama tekturę. I niewiele się zastanawiając zaczął wycinać choinkę.     
Warto wziąć przykład. :)

12/05/2014

Tak naprawdę to nowy porządek rzeczy



Bałagan

Przed porządkami












Nabałaganiłam
W życiu i torebce. Generalny chaos. Pewnie znacie to z doświadczenia, bo tak sobie myślę, że nie tylko ja bałaganię na świecie. Z tym, że mi ten bałagan zaczął niezmiernie przeszkadzać. Miałam duże problem z odnalezieniem siebie, kluczy w torebce, szalika w samochodzie, męża w domu. Postanowiłam ogarnąć ten nieład i uporządkować wszystkie sfer życia w których nastąpił i utrudniał mi funkcjonowanie. Rozpoczęłam rachunek sumienia.
Harmonia? – brak.
Moje życie składało się z niepotrzebnych elementów codzienności, które burzyły wręcz niszczyły wiele moich spraw. Chwile smutku przeważały nad chwilami szczęścia, poczucia celu, niezależności i przynależności. Postanowiłam się przyjrzeć tym elementom. Wyeliminować niepotrzebne i zająć tymi, które uznałam za najważniejsze. Powoli krok po kroku naprawiałam swoje poturbowane życie.
Zaczęłam od jedzenia.
Przeszłam na dietę, bo jak mówią mądrzy - jesteś tym co jesz. Zaczęłam odżywiać się świadomie, zdrowo, ekologicznie. Przestałam jeść mięso, większość nabiału i produkty przetworzone. Ograniczyłam cukier i pszenicę a dodałam super wartościowe zboże, o którego istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia tj. kaszę jaglaną, amarantus, quinoe. Przestałam nadużywać alkoholu, kawy i czarnej herbaty. Przeszłam na wodę, zioła, różnokolorowe herbaty z przyprawami lub bez - w zależności od potrzeby i nastroju. Znalazłam czas na gotowanie i odkryłam w tym wielką przyjemność.
Odświeżyłam kontakt z przyrodą,
rozpoczęłam uprawę ogródka. Posadziłam krzewy owocowe, zioła i przyprawy.
W następnej kolejności zajęłam się ruchem.
Ponieważ nie przepadałam za sportem jaki oferują nowoczesne kluby fitness, zaczęłam codziennie wyprowadzać się na spacer. Deszcz, śnieg, zimno, zawierucha - wychodziłam. Dość często ograniczałam użycie zdobyczy techniki takich jak samochód czy inne miejskie środki transportu. Tam gdzie mogłam dojść - szłam.
Wreszcie przyszedł czas na uporządkowanie swoich emocji
Zaczęłam pracować na charakterem. Lęk, gniew, zazdrość, brak poczucia własnej wartości przy jednoczesnym braku pokory. Byłam nieszczęśliwa. Pomocy szukałam w książkach. Czytałam o pozytywnym myśleniu, jak nie nosić w sobie urazy, jak wybaczać, jak być wdzięcznym za to co nam przynosi los, jak być elastycznym i nie oczekiwać od innych tego czego nie mogą dać. Jak skupić swoją uwagę na ludziach, którzy są dla mnie ważni i nie zawracać sobie głowy tymi, którzy nie chcą mi jej poświęcić. Czytałam jak codziennie ćwiczyć pozytywne myślenie by osiągnąć wewnętrzną równowagę, siłę i spokój. Czytałam jak się nie bać i mieć odwagę zmienić coś w życiu.
Zmieniłam
Pracę na taką, która daje godne pieniądze, satysfakcję z dobrze zrobionej roboty i najważniejsze, czas na życie rodzinne. Bo nic tak nie wzmacnia i czyni szczęśliwym jak bliskie relacje z rodziną i przyjaciółmi.
Trochę to trwało. Prawie trzy lata. Nie było łatwo i nadal nie jest. Czasami grzeszę: piję wino, pozwalam sobie na czekoladę i inne takie tam. Ale nadal ćwiczę, ćwiczę pozytywne myślenie. Codziennie.
I uśmiecham się. :) a przynajmniej staram :).

Teraz kolej na porządki w torebce. 
Zgodnie z zasadą – natura, porządek, jakość a nie bylejakość :).

Po porządkach

www.elledecoration.co.uk